| |
 |
|
|
|  | inne projekty muzyczne |  | richard barbieri
Sytuacja z Richardem Barbieri jest ciekawa a zarazem kłopotliwa dla mnie. Muzyk, który najpierw związany był z grupą Japan a po jej rozpadzie tułał się przez około 10 lat nagrywając wspólnie z niektórymi z najoryginalniejszych artystów tego świata aby wreszcie na początku lat 90-tych trafić do Porcupine Tree a swój solowy album wydać dopiero po około 40 latach kariery muzycznej. Przez te prawie 40 lat nie marnował czasu. Zaowocowało to ogromną dyskografią, której przytoczenia tutaj nie podejmę się. Aby ją uprościć ograniczę się do jego trzech - moim zdaniem - najbardziej znanych projektów "pozaporkowych". Przez to ominę m.in. twórczość Japan - projektu, który umarł ponad 20 lat temu - oraz JBK, który po zakonczeniu działalności ostoi jego, Medium Productions także zaliczam do przeszłości.
Wybaczcie...
|
| Albumy: |
 |
Richard Barbieri & Tim Bowness - Flame (1994)
Datowane na rok 1994 połączenie ciepłego wokalu Tima Bownessa i tajemniczych melodii wydobywających się z syntezatorów Richarda wspomagane przez Steve'a Jansen'a na bębnach i Mick'a Karn'a na basie. Album pełen uczuciowych ballad jak i interesujących, klawiszowych aranżacji. Świetny album, naprawdę gorąco polecam... o ile można go gdzieś jeszcze dostać.
|
 |
Indigo Falls - Indigo Falls (1998)
Wydany w roku 1998 wspólny projekt Richarda i jego żony Suzanne J. Barbieri, w którym udzielają Steve Jansen, Mick Karn, Jakko Jakszyk, Steven Wilson i Theo Travis. Bardzo emocjonalny album, pełen ładnych ballad i delikatnego głosu Suzanne J. oraz charakterystycznych dźwięków syntezatorów Richarda... i nie tylko.
|
 |
Richard Barbieri - Things Buried (2004)
Smaczek na sam koniec. Niedawno wydany solowy album Richarda. Wspomagany przez Percy'ego Jones'a na gitarze basowej i Andy'ego Gangadeen'a na perkusji. Richard zabiera nas w tajemniczy świat swych wspomnień. Jest to album bardzo eksperymentalny. Nie znajdziemy tu prawie nic, czego moglibyśmy się po nim spodziewać znając twórczość JBK. Nie znaczy to jednak, że album ten jest zły, jest... po prostu inny. Znajdziemy tu zarówno szybkie, prawie klubowe kawałki, jak i budujące atmosferę, powolne krajobrazy. Jako ciekawostkę dodam, że Richard w jednym z tracków użył zsamplowanego głosu swojej żony - Suzanne J. Barbieri.
|
|
|
|
|
|
|
|